piątek, 7 października 2011

Zupa dyniowa czyli słońce na talerzu


Kolory jedzenia mają duże znaczenie dla naszych zmysłów dlatego, że na to, co na talerzu patrzymy z dodatkową ostrożnością. Jedzenie może bowiem swoim wyglądem zachęcać lub zniechęcać. To jak wygląda potrawa jest pierwszym progiem, na którym nasz umysł zatrzymuje się, by zdecydować o tym czy coś zjeść czy nie. Podłożem takiego "wizualnego filtra" jest biologicznie zakodowana potrzeba chronienia własnego życia. Jedzenie, które wygląda nieładnie może bowiem okazać się szkodliwe. To dlatego tak wiele szkodliwego jedzenia w naszych czasach wygląda ładnie! Producenci masowej trucizny wiedzą, że jeśli nasze umysły przepuszczą coś przez filtr wizualny, to jest duże prawdopodobieństwo, że taka potrawa wyląduje na naszych podniebieniach. Tam natomiast zachodzi dodatkowa selekcja. O tym jednak przy innej okazji. 

Póki co słońce na niebie, a kolorowe liście na drzewach tworzą mieniący się złotem klimat pięknej, polskiej jesieni. Przed nami nieubłaganie krótkie, zimne i ciemne dni. Już teraz zachęcam do rozświetlania i ogrzewania naszych zmysłów zupą, którą w tym okresie traktuję jak najpiękniejsze słońce na talerzu.

Kolor jedzenia ma znaczenie nie tylko zachęcające lub nie. Kolory mają także wpływ na nasz nastrój. Gdy brakuje słońca warto otaczać się kolorami słonecznymi, by nie popadać w przygnębienie. Zupa dyniowa pełni zatem także rolę zastępczą w stosunku do brakującego jesienią światła słonecznego. Mój przepis to, jak zwykle, dietetyczna propozycja organiczna. Pełna naturalnego smaku i konsystencji. Zapraszam:-)



Zupa dyniowa


Składniki:
cały garnek obranej i pokrojonej w kostkę dyni
2 średniej wielkości marchewki
1 średniej wielkości pietruszka
kawałek dużego selera
3 – 4 ząbki czosnku
pieprz kolorowy
sól krystaliczna
1/3 łyżeczki kurkumy
2 – 3 szczypty gałki muszkatołowej
oliwa z oliwek pierwszego tłoczenia extra vergine bio organic

Przygotowanie:
Dynię kroję na ćwiartki, oczyszczam z pestek (suszę je potem na kaloryferze  przez kilka dni), obieram ze skóry i kroję w kostkę. Używam tyle kostek, ile zmieści garnek, w którym zamierzam gotować zupę. Dynię i pokrojone w cienkie plastry marchew, seler i pietruszkę duszę. Kiedy wszystko będzie miękkie miksuję blenderem. Dodaję gotującą się źródlaną wodę, przyprawy (również ulubione zioła: oregano, bazylia lub inne), wyciskam czosnek i gotuję jakieś 15 min. Oliwę dolewam na talerzu. Zupa zachwyca intensywnością aromatu, delikatnością konsystencji oraz niezwykłym nasyceniem słonecznego koloru.

Wszystkiego dobrego i smacznego:-)

Brak komentarzy: