sobota, 18 maja 2013

Polskie ziemniaki...

Mój gust "ziemniaczany" kształtowały lata dzieciństwa spędzone w Wielkopolsce. Gdy prawie dwadzieścia lat temu przeprowadziłem się na Mazowsze odkryłem, że ziemniaki w naszym kraju różnią się między sobą nie tylko nazwą hodowlaną... Próżno w centralnej, a tym bardziej wschodniej Polsce szukać "dobrych", w moim subiektywnym odczuciu, ziemniaków. Zauważyłem też, że postrzeganie ziemniaka u Mazowszan jest zupełnie inne, niż u Wielkopolan. Ilekroć słyszę  "wreszcie będziesz zadowolony, bo takie ładne żółte ziemniaki można tam dostać..." i biegnę pełen nadziei, to przeżywam rozczarowanie... Owszem, można nazwać polecane co rusz przez przyjaciół ziemniaki "żółtymi", ale co dla nich, a co dla mnie jest punktem odniesienia... 


Te intensywnie żółte, zwarte, pełne aromatu i głębi ziemniaczanego smaku są jedynie w moich wielkopolskich obiadach, które pozostały dziecięcym wspomnieniem...
I każde inne, także greckie, marokańskie, hiszpańskie nie mogą równać się z tymi wielkopolskimi.
Ten niedościgniony wzór ziemniaka od lat inspiruje mnie do różnych sposobów przyrządzania. Dodatkowo z prozaicznego powodu - by zminimalizować odczucie wodnistego, bladego, czasami wręcz mdłego smaku mazowieckiej bulwy...
Zauważyłem także różnicę w dbałości o sposób przechowywania ziemniaka. Na Mazowszu często zdarza mi się kupić ziemniaki nadgniłe lub zmarznięte...

Nauczyłem się więc ziemniaki przede wszystkim dusić, zamiast gotować. Podsypywać dużą ilością kurkumy, by ufarbować na żółto i nadać wyrazistego smaku. Dodaję także 4 - 5 liści laurowych i kilka kulek ziela angielskiego. Dwa do trzech ząbków młodego czosnku także mogą podnieść walory smakowe. Całość solę dwiema szczyptami soli himalajskiej lub z morza martwego i zraszam sokiem wyciśniętym z jednej trzeciej cytryny. Tak doprawione ziemniaki przykrywam paskami świeżej, słodkiej papryki czerwonej. Duszę do miękkości pod szczelnym przykryciem. Na pięć minut przed końcem duszenia dodaję dwie do trzech łyżek octu winnego z czerwonych winogron. Tak przygotowane ziemniaki traktuję jako przekąskę lub danie samo w sobie. Czasami z lodową sałatą w jogurcie bałkańskim - zwłaszcza, gdy gorąco..., a czasami z kilkoma kroplami oliwy z oliwek.

Serdeczności dla wszystkich :-)

P.S. 2014 - Zapraszam miłych Czytelników do mojej książki, bo jest już dostępna tutaj

1 komentarz:

Tamara pisze...

Bardzo fajny pomysł :-) Muszę spróbować.